STENTOR dobrze poinformowany
Prekursor science fiction
190 lat temu, 8 lutego, urodził się Juliusz Verne, francuski pisarz i dramaturg, uważany za jednego z prekursorów gatunku science fiction.
Zgodnie z tradycją rodzinną rozpoczął karierę adwokacką, jednak jego prawdziwą pasją były podróże i pisarstwo. Obie te rzeczy udało mu się później zresztą połączyć, gdyż wiele swoich powieści napisał podczas rejsów własnym jachtem. Pierwsze próby pisarskie nie były zbyt udane i nie przyniosły mu popularności. Spod jego pióra wyszło kilka sztuk teatralnych, publikował także w czasopismach. W czasie pobytu w Paryżu Verne odwiedzał słynną „fabrykę snów” Aleksandra Dumasa, w której asystenci znanego powieściopisarza pracowali nad kolejnymi dziełami. Istnieje przypuszczenie, że także młody Verne ma swój udział w dorobku autora Trzech muszkieterów.
Przełomowym momentem był rok 1863. Ukazała się wówczas powieść 5 tygodni w balonie, która szybko stała się bestsellerem. Temat był aktualny, bowiem w tym samym czasie trwała misja badawcza Davida Livingstone’a w głąb nieodkrytej jeszcze do końca Afryki.
„Powieści o nauce” – jak Verne nazywał swoje książki – stanowią odbicie ówczesnych czasów, kiedy to fascynowano się coraz to nowymi wynalazkami technicznymi oraz możliwościami nauki i inżynierii wieku pary i elektryczności. Podczas pisania Verne studiował dzieła naukowe i konsultował się z ekspertami wielu dziedzin. Wszystkie jego powieści miały dzięki temu podbudowę naukową, która była punktem wyjścia dla fantastycznych pomysłów.
W życiu i twórczości Juliusza Verne’a pojawia się także wątek polski. Przez pewien czas po świecie krążyła plotka o jego rzekomo polskim pochodzeniu. Informacje te okazały się nieprawdziwe, ale polski akcent pojawił się w jego książkach. Bohater powieści 20 000 mil podmorskiej żeglugi, zbuntowany indyjski książę kapitan Nemo, w pierwotnej wersji miał być ponoć Polakiem szukającym zemsty na carskiej Rosji. Na skutek interwencji wydawcy obawiającego się skandalu dyplomatycznego Verne zmienił narodowość swego bohatera. Z oryginalnego pomysłu pozostał tylko portret Tadeusza Kościuszki wiszący w kapitańskiej kajucie.



